RSS
 

Notki z tagiem ‘piękno’

Jeszcze o atrakcyjności

26 paź

Porozmawiajmy jeszcze o atrakcyjności.                                                                                             akt

Z męskiego punktu widzenia laska może być ligowa albo ch..wa. To taki podstawowy podział. Jest on bardzo ubogi i nie oddaje całej istoty sprawy. Po pierwsze, od czasów starożytnych wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje, piękno jest w oku patrzącego i każda potwora znajdzie swego amatora. To prawda. Do tego trzeba jeszcze dodać, że człowiek to składowa wielu, naprawdę wielu części. Chociażby ciało. Ileż to razy słyszałem albo sam wygłaszałem opinię: „tak ogólnie, to nieciekawa, ale cycki, coś pięknego..”. W miejsce cycków, można wstawić (pierwotnie miałem napisać włożyć, ale zabrzmiałoby to lubieżnie) dowolną część ciała. Najczęściej tyłek albo nogi. To oczywiście taki, najbardziej prymitywny ogląd. Z wiekiem zwraca się uwagę na więcej szczegółów. Dłonie, stopy, łydki ramiona, plecy, twarz, figura. Zwróćmy uwagę na samą głowę i twarz; rysy twarzy, usta, policzki, oczy, włosy. Tak, z czasem, kiedy wyrośnie się ze „Słonecznego patrolu” kobiece ciało staje się czymś niemal mistycznym. Można je nie tylko podziwiać, ale wręcz kontemplować. Niestety, a może na szczęście, koneserów kobiecego ciała jest stosunkowo niewielu.

Po zachłyśnięciu się ciałem przychodzi czas na wnętrze. Uosobienie, charakter, czy chociażby sposób podejścia do spraw tak prozaicznych, jak codzienne życie , to kolejne pole do obserwacji. Co ciekawe, kiedy omami nas ciało, nawet najbardziej nieznośne cechy charakteru nabierają w przedziwny sposób pewnego uroku. Oczywiście nigdy albo prawie nigdy nie jest tak, że uroda jest w stanie całkowicie przykryć charakter, ale z pewnością pomaga stać się z wiedźmy uroczą złośnicą.

A co z gwiazdami?

Osobną kategorią są najprzeróżniejsze gwiazdy i gwiazdki. Myślę, że niejedna niewiasta i niejeden kawaler poczuł się nieciekawie, gdy jego, jeśli nie druga połówka, to chociaż bliska osoba zapiszczała albo westchnęła przed plakatem lub telewizorem. Pamiętam, jak siedziałem na łóżku z dwiema koleżankami, oglądaliśmy telewizyjny show. Gwoździem programu miał być moment, jak Paweł Małaszyński pokaże pośladki. Dziewczyny dosłownie zapiszczały, niemal dostały spazmów. Moja mina musiała być nieciekawa, bo jedna z nich pomasowała mnie po udzie i powiedziała: też jesteś niezły. Nie pomogło to za wiele. Co do gwiazd i gwiazdeczek, przeczytałem kiedyś artykuł, który być może nie był profesjonalnym badaniem socjologicznym, ale jak dla mnie miał sens. Licznymi westchnieniami do znanych ludzi kierują dwa mechanizmy, pierwszy to matematyka. Założeniem artykułu było to, że każdy z nas podoba się jednej osobie na dziesięć. Po prostu. Na dziesięć osób płci przeciwnej, jednej wpadniemy w oko. No, to teraz trzeba się zastanowić, ile osób w życiu codziennym mijamy. Przede wszystkim szkoła/praca, dom i okolice, ewentualnie, dla aktywnych jakieś koła zainteresowań. Powiedzmy, że około stu osób spotykamy. Czyli idąc tym tropem, dla dziesięciu będziemy atrakcyjni. Teraz powiedzmy, że kobieta/dziewczyna oprócz pracy, czy szkoły, śpiewa w chórze. Chodzi na próby, jeździ na występy i łącznie obejrzało ją pięć tysięcy facetów. Dla pięciuset będzie atrakcyjna. Jeśli przełożymy to na wieloaminowe produkcje i widzów liczonych w setkach tysięcy lub w milionach, to łatwo zobaczyć, dla ilu ludzi dany aktor, czy aktorka będzie atrakcyjna. Dowodem na to, co opisałem są gwiazdeczki internetowe, którym różne fb, insta itp. umożliwiły zaistnienie.

Po ciemnej stronie

Wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale jest też ciemna strona mocy. Gdybyśmy mogli powiedzieć ładny/ładna, brzydka/brzydki. Ewentualnie miły/niemiły, byłoby prościej. Ale tak nie jest. Po raz pierwszy spotkałem się z tym określeniem na studiach. Wtedy nie za bardzo zrozumiałem o co w nim chodzi. Z czasem dotarło do mnie, że chodzi w nim coś znacznie więcej. To określenie, to: „odrażająca z wyglądu i charakteru”. Ma ono naprawdę pewną głębię w sobie. Generalnie sama atrakcyjność jest swego rodzajem dialogiem wewnętrznym. Coś jest „na plus” w kimś,  coś nie jest. To i to nam się podoba, a coś nie. Ale poza tym wszystkim, jest gdzieś pewna granica. Granica, jak ją nazywam biologiczna. Jeśli ta granica nie jest przekroczona, to żadna relacja nie może wejść w jakiekolwiek stadium. No way. Właśnie w takich przypadkach ktoś dla nas albo my dla kogoś będziemy odpychający wizualnie i mentalnie. Nic się na to nie poradzi tak po prostu jest.

Jako ciekawostkę mogę podać, że kiedy zrezygnowałem z pracy w korpo, na rzecz państwówki, to z przerażeniem spostrzegłem, że wokół mnie większość kobiet, jest odpychających z wyglądu i charakteru. Dlatego, jeśli czyta to jakiś młodzian szukający pracy i dziewczyny, powiem jedno: idź chłopie do sektora prywatnego, tam jest finansowy lukier i dobre dupy. W sektorze państwowym zostały ochłapy.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Trawiące myśli

 

Groteskowe piękno

12 lip

Czytałem ostatnio wpis na pewnym blogu. Autor opisywał, jak jadąc pociągiem, obserwował kobietę, ładną, zgrabną i zadbaną. Wszystko wskazywało, że to niemal ideał, gdyby nie jeden defekt. O ironio! Defekt nie wynikający ze złośliwości natury, ale zafundowany na własne życzenie. O co chodziło? O usta. Powiększone w sposob tak nachalny, że według autora odarły nieszczęsną kobietę z pozostałych jej walorów.

Nie wiedzieć czemu, autor za przyczynę takiej sytuacji uważa brak kontaktów z ojcem, zwłaszcza brak uwagi że strony ojca, lub alkoholizm starego. Nie za bardzo potrafię powiązać te dwie dziedziny żucia. Relację w domu rodzinnym, a gust odnośnie własnego wyglądu. Być może, psycholog znalazłby jakieś powiązanie. Ale nie o tym miało być.

Ogólnie zgadzam się z tezą, że pogoń za pięknem stała się, no właśnie czym? Skoro efekt końcowy tej pogoni często jest karykaturą piękna. Nie mam na myśli (w każdym razie nie tylko) pokiereszowanych chirurgicznym skalpelem twarzy aktorek i aktorów, ale przede wszystkim wygląd tych, tak zwanych zwyczajnych kobiet, dziesiątek kobiet, które mijamy na ulicy.

Przede wszystkim, jesteśmy bezbronni wobec ciągłego ataku speców od reklamy i marketingu. A co oni robią? Dwie rzeczy. Pierwsza, to odbierają zadowolenie z siebie. Jeśli przyjrzymy się reklamom, to zwróćmy uwagę jaki jest początkujący przekaz. Masz brzydką cerę, niedoprane ubranie, brzydkie włosy, nie staje ci. Jeden wspólny mianownik jesteś niedoskonała lub niedoskonały. Nawet, jeśli o tym nie wiesz, to się właśnie dowiedzialaś. I co? Powstaje pewna pustka w umyśle. W to puste miejsce instaluje się produkty lub idee. Dobrym przykładem są modowe kolekcje. Ile razy, w stosunku do projektantów media używały określeń typu: „cesarz”,”dyktator mody”. Co to oznacza, że dana osoba w tym obszarze ma władzę absolutną. Z przyczyn nie do końca jasnych wie, co w tym sezonie jest ładne, a co nie. Zadajmy sobie pytanie, kim są kreatorzy mody. W dużej mierze to homoseksualiści. Wynik końcowy ich prac , czyli kobieta-modelka w modnej kreacji, czy fryzurze, ma być ładnym projektem. To niekoniecznie przenosi się na gust zwykłego faceta.

W tym momencie mamy pewien wzorzec, który być może wcale się wiekszosci nie podoba, ale nikt nie przeciwstawi się lansowanym medialnie trendom. Pojawia się natychmiast kolejna zmienna w tym równaniu. Ekonomia. Zazwyczaj lansowanym wzorzec, to rzecz droga, nie zawsze dostępna dla przeciętnego zjadacza chleba. Ale rynek nie znosi próżni i pojawiają się tańsze zamienniki, już dostępne dla każdego. Produkty często gorsze jakościowo, jak również wizualnie. Plus sytuacji jest taki, że teraz tę namiastkę najnowszych trendów może mieć każdy. I co mamy? Makijaże jakby kreślone od ekierki, porażające fulgarnoscią, ciuszki rodem z dzielnicy czerwonych latarni i w końcu perfumy ciężkie i również wulgarne. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Moją koleżanka, kierowniczka w dobrej perfumerii, dla której perfumy to nie tylko zawód, ale również obszar prywatnych zainteresowań odpowiedziała mi jak ta branża ulega barbarzyństwu. To, co jeszcze kilkanaście albo kilkadziesiąt lat temu było znakiem rozpoznawczym tanich burdeli, dzisiaj należy do „wyrazistych perfum”. Nie chodzi o to, żeby zaopatrywać się tylko w ekstremalnie drogie perfumy, bo wśród tańszych, też znajdzie się wyrób gustowny.

Żeby nie rozwodzć się za długo na ten temat. Drogie Panie pamiętajcie, że jesteście piękne. To my faceci jesteśmy leniwi i nie zawsze wydobywany z was to piękno.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii