RSS
 

Notki z tagiem ‘myśli’

O porażce

12 wrz

Wstałem po trzynastej, w głowie odczuwam lekki szmer, pamiątka po wczorajszym piwie. Wszystko zaczęło się od jednego piwa, zawsze tak się zaczyna.

Poszedłem  do knajpki. Zwykła przeciętne knajpka, większość dwudziestoparolatkow, tania wódka i piwo. Przez trzy pilznery obserwuję ludzi. Grupki znajomych żywiołowo dyskutujących o palących problemach, gdzieniegdzie pary: chłopiec – dziewczyna, jak na dłoni widać napiętą atmosferę pierwszego, wspólnego piwa. Czym się objawia? Nawzajem pochłaniają się wzrokiem i każdemu albo prawie słowu towarzyszy nerwowy uśmiech. Och, to urocze zdenerwowanie, świadczy o czystości intencji, a może nawet o pewnej niewinności. Jednopłciowe pary, też delektują się niezbyt drogimi trunkami. Babskie i męskie wieczory.

Po trzecim pilznerze przenoszę się do klubu nieopodal. Nie jest to żaden topowy klub, bliżej mu do tancbudy, ale jest klimatyczny, to z pewnością. Biorę whiskey, to mnie wyróżnia z tłumu, który bierze piwo lub najtańszy drink. Siadam na wysokim stołku pod ścianą. Mam ochotę obserwować, czy coś się zmieniło w dynamice takich miejsc, odkąd tam bywałem? Nic się nie zmieniło, grupki facetów, grupki dziewczyn o odwieczna gra w podchody. Nie staram się nawiązać z nikim kontaktu wzrokowego, właściwie, nie mam planów, co do pobytu tutaj. Po skończonym drinku, biorę jeszcze piwo, już zupełnie wtopiłem się w tłum. Wychodzę na papierosa. Obok mnie pali para, kobieta, brunetka, z urody podobna dziewczyny z teledysku Martyniuka, troszkę bardziej świecąca, ale wciąż podobna, na faceta nie zwracam uwagi. Brunetka podchodzi z pytaniem o ogień, podaje jej zapalniczkę. Kilka minut później znów pyta o zapalniczkę, w jej oczach widzę oczekiwanie. Może jestem zbyt pewny siebie, ale dostrzegam wyczekiwanie na ruch z mojej strony. Nie robię nic, ogarnia mnie bierność.

Po kolejnej wódce z en erg etykiem znowu palę. Tym razem uśmiecha się do mnie dziewczyna o urodzie chłopca. Oddaję uśmiech. Rozmawiamy. Jej wywód na temat tego, jak to w takich miejscach faceci szukają łatwych wsadów nudzi mnie – ja to znam. Nie daję tego po sobie poznać, idę to toalety. Kiedy rozmawiamy po raz kolejny, za jakiś czas w klubie, pada pytanie, czy wierzę w możliwość odnalezienia miłości w klubie. Aha, czyli muszę zadeklarować uczucie i mam szanse na obciąganko. Mówię, że nie, i żegnam się. Czas spadać. Na pożegnanie słyszę, że chętnie przyjmie zaproszenie na kawę. Nie odpowiadam. Wychodzę.

Zamiast iść spać, poszedłem do mrocznego klimatycznego klubu, dla prawdziwych zombie. Przez moment, po przekroczeniu progu czuję się nie swojo, w czymś takim jeszcze nie byłem. Zaczynam się zastanawiać, czy obciąganko nie poprawiłoby mi nastroju i nie wyrwało z marazmu. Szukam, w takim miejscu, nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiednich ust. Robię rundę po tym mrocznym miejscu. Jednak, znalezienie druciary, może być problemem. Czuję na sobie czyjś wzrok, odwracam się, łysy spaślak, o głowę wyższy ode mnie. Może ochrona – myślę. Liczę się z tym, że mogą mnie wypierzyć stąd, bo faktycznie, trochę inny klimat i mogę nie być tu mile widziany. Zmieniam lokalizację, za chwilę pojawia się grubas. Mówi coś do mnie o piwie. Nosz kurwa, to są Himalaje ironii losu. Myślę po obciąganiu i zarywa do mnie gej. Nie mam nic przeciwko homo, ale czy ja mu, do chuja wafla, wysłałem jakiś sygnał, że do mnie podbił. Kręcę głową i odchodzę. Nie mija dziesięć minut, znowu grubas, tym razem zaczyna się bujać z nogi na nogę, coś na kształt tańca. Mam dość. Spieprzam stąd. Kiedy opuściłem klub i spojrzałem na zegarek było po ósmej rano. Ludzie od mniej więcej godziny pracują. Dobrze, że mam wolne. Wracam i myślę, o tym wszystkim, jak to się stało, że tyle rzeczy umknęło mi w życiu. Co raz częściej patrzę na swoje życie z perspektywy porażki.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Trawiące myśli

 

Co nas kręci, porozmawiajmy o fetyszach

30 sty

Fetysz. Oznaka czegoś fe, parafilia seksualna. Zawsze się zastanawiałem, czy faktycznie tak zwana większość normalnych ludzi faktycznie jest normalna. Jeśli przyjrzymy się temu z bliska, okaże się, że każdy ma w sobie ułamek fetysza.

Zacznijmy od tego, że każdy facet ma fiksacje. W skrócie można ją nazwać „cycki-dupa”. Być może paru zakłamanych zakichańców oburzy się i stwierdzi: co? Jak to? Ja nie jestem takim prymitywem. No gdzieżby:) Pamiętam audycję w radiu, gdzie redaktor katolickiego pisma nadymając się stwierdził: kobiece piersi są przede wszystkim dla dziecka! Kochanieńki, żeby te piersi mogły być dla dziecka, to najpierw ktoś musi to dziecko zrobić. I niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale cycki w łowieniu przyszłego tatusia odgrywają dużą rolę. Mój przyjaciel, Misza, zawsze, po wypiciu kilku kieliszków oznajmiał: „jestem cyckomaniakiem”. Po takim wyznaniu następowało szczegółowe opisywanie, jakie są cycki idealne. Odpowiednio układając dłoń, Misza wyjaśniał jaki rozmiar powinna mieć kobieca pierś i jak powinna układać się w dłoni. Przyjmując owocową kwalifikację, chodziło mu o jabłka:)

Zostańmy jeszcze chwilę, przy kościelnych fetyszach. Moja koleżanka, o której pisałem wcześniej, zawsze z dumą podkreślała, że kobieta, powinna chodzić, jak kobieta. Miała na myśli spódnice i sukienki. Jak wyznała, kiedyś przy kawie, znajomy ksiądz powiedział powiedział jej kiedyś, że na tak ubrane (czyt. w sukienkę) kobiety, które są prawdziwymi kobietami, uwagę zwracają prawdziwi faceci, których, wiadomo kręcą tylko prawdziwe kobiety. Coś, jak sadzę z gatunku: prawdziwi ludzie, z prawdziwymi ludźmi. I co? Takie zafiksowanie na punkcie danego stroju, to co, jeśli nie fetysz. Ocenę wypada zostawić czytelnikom,.

Co do kobiecego stroju, to z pewnością elementem zasługującym na kilka słów jest bielizna. Oj, to prawdziwy raj, dla wszelkich fetoli. Ja osobiście przepadam, za gustowną, seksowną bielizną. Czarna, czerwona, granatowa, ciemnozielona. Taak. Jeśli dodamy do tego koronkę i odpowiedni krój, to krew sama spływa w odpowiednie miejsce. Kilka lat temu szedłem ze znajomym pasażem handlowym. Minęliśmy wystawę sklepu sprzedającego taki asortyment. – Jak będę miał dziewczynę, tak na dłużej i na serio,to będę tu zostawiał połowę wypłaty. – Zdanie, które wtedy usłyszałem, zapadło mi długo w pamięci.

Uważam, że każdy osobnik na tej planecie, kobieta, czy mężczyzna ma swoje fiksacje, małe i duże. Może chodzić o wzrost, tuszę, głos, cycki, dupę, fryzurę, cokolwiek. Ważne aby do takiej fiksacji podejść na luzie, ze śmiechem.

Kiedy poznałem Marabelkę, miała dosyć dużo walorów. Uroda Indianki, latynoski tyłeczek i kształtne cycki. Dopiero po czasie odkryłem u niej jeszcze jeden wabik…..stopy. Fetysz stóp, przez społeczeństwo uważany, za odchylenie od normy, mnie zawsze bardziej śmieszył, niż napawał odrazą. A jednak, kiedy zauważyłem, te hobbicie stópki, ze prawdziwym rozbawieniem uznałem, że mnie kręcą. Małe hobbicie stópki, idealne do masażu (aktywnego i pasywnego) i do..a zresztą, ami zobaczcie:)

V__6B6D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Trawiące myśli