RSS
 

Kolejna odsłona początku

17 sie

Studia. Mało kto dziś wie, że studia, z założenia, mają być czasem, kiedy adept danej dziedziny, zgłębi ją. Pozna tajniki, a jego poziom kompetencji w tej dziedzinie będzie daleko głębszy, niż poziom średni. Jeśli taki żak, ma wystarczająco sprawny intelekt, to oprócz swojej podstawowej dziedziny, zaczerpnie wiedzy z innych źródełek. Po czasie, jaki został dany na ten etap nauki, wychodzi człowiek inteligentny, obyty, mający własne zdanie, nie wstydzący się go i umiejący go obronić. A przede wszystkim wychodzi specjalista w danej dziedzinie. Tak było, kiedyś, tak powinno być, w wymarzonym świecie. Dziś studia, to symbol, pijaństwa, chamstwa, zdziczenia obyczajów. Żeby było gorzej, w kwestii kwalifikacji, po ukończeniu dowolnej uczelni, w przygniatającej większość przypadków, student, to nieudacznik, cymbał, i głupek. Głupek, który nie tylko nie wie nic o świecie (poza newsami z serwisów plotkarskich), ale, co gorsze, nie wie kompletnie nic w dziedzinie, z której dumnie obnosi się z tytułem. Stąd kolejni ludzie określani kapitałem ludzki sprawnie operują na zmywakach w UE.

       Nie wiem, czy ze mną było tak samo. Częściowo na pewno, a częściowo nie. Dostałem się na wymarzony kierunek, w mieście, gdzie miałem znajomych. Jak u większości młodzieńców, głowa nie mogła pomieścić moich wszystkich marzeń. Skoro byłem na ekonomii, to moja przyszłość, musiała być związana z GPW, a może nawet z Wall Street. Szeroko wtedy opisywane fundusze inwestycyjne z Nowego Jorku, pobudzały zmysły. Kiedy czytałem o tłustych premiach, jakie otrzymywali, moi przyszli koledzy po fachu za oceanem, byłem pewien, że wybór kierunku mojej edukacji, z pewnością był słuszny. Nie przyszło mi do głowy, że najpoważniejsza przeszkoda, jaką będę musiał pokonać, to ta we mnie. Tak bardzo wizja nowojorskiego brokera stanęła mi przed oczami, że zapomniałem o drodze, jaką do wymarzonej pozycji muszę pokonać. Drodze, która zaczynała się tu, w tym momencie. Mimo całego entuzjazmu, nigdzie nie mogłem odnaleźć zainteresowania studiami. Owszem interesowało mnie wiele rzeczy, ale najmniej edukacja. Zupełnie, jakby mi ktoś obcy wybrał przypadkowy kierunek studiów. Ponieważ byłem typowym dwudziestolatkiem, byłem głodny wszystkiego, co mnie otacza. Młodzieńcza ciekawość, pazerna ciekawość, nie jednego młodziana wyprowadziła na manowce. Jedni zostali tam tylko jakiś czas, a innym całe życie zleciało na manowcach. Ciekawość i wiara w dwa dogmaty: wszystko jest możliwe i świat jest mój, to najlepiej charakteryzuje ten okres w życiu człowieka. Tak, to jest ten czas, pamięć którego, pamięć choćby najmniejszej cząstki z tamtych lat, czyni z nas optymistów na starość.

       Ja sam byłem kolejnym egzemplarzem, takim właśnie radośnie naiwnym egzemplarzem. Tylko, ten egzemplarz miał pewną skazę, wadę. Gdzieś obok tej młodzieńczej świeżości i urzekającej ciekawości świata, nosiłem w sobie cień. Inny rodzaj ciekawości. Mroczną ciekawość. Skosztowałem pewnego owocu. Owocu nie zakazanego, owocu nie zatrutego, ale owocu nadgnitego. Owocu zepsucia, płatnych doznań, nieczystości. Jeśli same doznania można porównać do owocu, to z pewnością świat do doznań za pieniądze, jest swego rodzaju nadpsuciem tego najsmakowitszego owocu.  To właśnie kraina rozkoszy za pieniądze, sprawiła, że owoc doznań zaczął fermentować, a jego smak odurzył mnie, niczym przednie wino. Moje pierwsze wizyty w krainie burdelowo, zostawiły ślad, zostawiły uchylone pewne drzwi. To właśnie przez te drzwi, zacząłem nieśmiało zaglądać i zadawać sobie pytanie, co mnie za nimi czeka. A może to kraina burdelowo wyjrzała zza tych drzwi i kiwnęła na mnie zachęcająco palcem? Nie wiem.

           Pierwsze trzy dni, w nowej rzeczywistości, to lawina nowych spraw. Wprowadzenie do wynajętego mieszkania. Poznanie współlokatorów, rozeznanie w topografii miasta. Stawienie czoła nowej rzeczywistości. Teoretycznie miałem nieco łatwiej. Dzielnicę dalej, mieszkali moi znajomi. Z mojego rodzinnego miasta. Nieco starsi, ale nie na tyle, żeby się nie znać. Była niedziela, następnego dnia uroczyste rozpoczęcie roku akademickiego miało dać początek czemuś nowemu. Nie bardzo miałem pomysł na popołudnie, dlatego wystukałem numer w telefonicznych kontaktach.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Burdelowo

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz