RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2016

sekskac cz.2

13 cze

Chodzę po mieście. Bez celu. Bez żadnego planu. Odwiedzam księgarnie. Bardzo lubię odwiedzać księgarnie, biblioteki, czytelnie. Świat książek to kraina, gdzie mogę uciec. W świat dziwek uciekam przed otaczającą mnie rzeczywistością, a przed burdelowem uciekam w świat książek. To moja jedyna enklawa, tam jestem bezpieczny. Moi znajomi chodzą po marketach ze sprzętem elektronicznym, ja chodzę po  księgarniach. Kiedyś dorobię się małego domku z pomieszczeniem zaadaptowanym na małą bibliotekę. W prawdzie nie pierwszym miejscu jest cipka, ale zaraz po cipce, dobra książka. Gdyby jakiś jakiś złośliwy demon miał zniszczyć świat książek albo świat burdelowa, a ja miałbym wybrać, który z nich ma zostać. Byłbym doprawdy w kropce. Z trwogą patrzę jak złowrogie bóstwo cyfryzacji rośnie w siłę, a wolny świat klasycznej literatury kurczy z godziny na godzinę. Jest wiele scenariuszy końca świata. Dzień, w którym zamkną ostanią księgarnie i bibliotekę będzie dniem końca świata. Mojego świata.

Przeglądam albumy podróżnicze w Empiku. Lubię podróże, lubię nowe miejsca. Podnoszę wzrok znad książki. Przy półce z romansami stoi dziewczyna. Jest niska, ma miedziano-rude włosy, które kończą się za uchem. Ubrana jest w czarną sukienkę. Nie jest jej gorąco? – Zastanawiam się. Chwila namysłu. Odkładam książkę. Podchodzę do półki z romansami. Rozglądam się.

- Przepraszam. Widzę, że z wprawą przeglądasz książki, możesz mi coś polecić na prezent?

Tekst niewyszukany, ale skuteczny. Rozmawiamy o książkach. Ma na imię Aga. Jest sympatyczna i roześmiana. Pozytywna osóbka. Studiuje politologie i jest dwa lata młodsza. Spacerujemy pół godziny po Empiku. Wędrujemy między książkami, prasą i płytami. Odprowadzam ją na przystanek autobusowy. Kiedy zostaje sam, zastanawiam się, czy mogłem ją pocałować. Pewnie tak, dlaczego więc tego nie zrobiłem. Nie wiem.

Idę do budki z kebabem. Kawałki mięsa, warzywa i sos. To wszystko wciśnięte w bułkę działa jak paliwo. Z każdym kęsem, czuję, jak wracają mi siły. Po raz kolejny w arcymistrzowki sposób zmarnowałem dzień. Kiedy nabieram sił, po jedzeniu, ogarnia mnie coś nas kształt niepokoju. Zaczynam iść przed siebie.. Muszę znaleźć chwilę ukojenia. Jakąś przystań, która da mi chwilę ukojenia. Po prostu idę przed siebie. Patrzę w swój telefon. Numer nowo poznanej dziewczyn. Kto wie, może coś z tego będzie. Nie należy masturbować się przeszłością, nie należy również zbytnio zamartwiać się o przyszłość. Liczy się teraz. Mam też inne numery. Prze oczami staje zakurzone mieszkanko, gdzie przyjmują trzy stare kurwy. Myśl o tym działa niczym środek uspokajający. Wyszukuję numer. Staram się nie zapisywać :tych” numerów, ale ten jakoś mam. Po prostu. Wszystko dzieje się samo. Telefon, rozmowa. Co, za ile. Jak jato znam. Docelowy, szary blok jest oddalony o minimum dwa kilometry. Zastanawiam się, czy wziąć taksówkę. Jednak nie. Idę chodnikiem, chłonę porę dnia, która popołudnie zmienia w wieczór. Mam do przejścia całą ulicę. Myślę o studiach, życiu, miłości i wszystkim pomiędzy. Dlaczego, ze wszystkich ludzi, akurat ja jestem na to skazany. Dlaczego mnie los skazał na poszukiwanie wiecznych doznań. Nie wiem, jak to się stało, ale wiem, że jestem w tym świecie i raczej zawsze w nim będę. Moje zachowanie nie ma zbyt wiele wspólnego z logiką. Z reguły na dziwki chodzą ludzie z kilku powodów. Po zakrapianej imprezie, bo żona albo dziewczyna nie chce zrobić tego albo tamtego. Najbardziej przyziemny powód, to wsadzić kutasa w szparkę ładniejszą niż ta dostępna. Ja tak nie mam. Chyba nigdy nie miałem. Kiedy byłem jeszcze nieśmiałym debiutantem w tym świecie, szczupła, elegancka dziweczka spytała: „Dlaczego taki chłopak przychodzi do agencji?” To był komplement, ale wtedy tego nie zrozumiałem. Odpowiedziałem coś speszony. A później, a później to już samo się potoczyło. Kolejne wyprawy, kolejne ekscesy. Dlaczego to trwa do tej pory? Nie wiem. Na pewno oprócz doznań, w pewien sposób reperuje mojego ego wielkości kontynentu. Lubię, jak wśród znajomych krążą niepotwierdzone opowieści, co i gdzie wyprawiam. Lubię zaciekawienie w oczach dziewczyn. Kiedy się poznajemy, kiedy patrzy na miłego faceta, który potrafi zacytować piosenkę, interesująco rozmawiać. Swoje zainteresowanie okazuje bez skrępowania, ale nie ma w tym śladu chamstwa, czy nachalności. I jednocześnie ten sam miły facet oddaje się rozpuście w zakazanych spelunach. Ten dysonans poznawczy, który wręcz wylewa się z kobiecych oczu jest upajający.

Docieram na mieście. Dzwonię i po chwili wyjmuję z portfela ustaloną kwotę. Drzwi otwiera ciemnowłosa, postawna kobieta. Po trzydziestce, czy raczej pod czterdziestkę. Rozmowa ogranicza się do minimum. Kiedy widzę ją nago, jej fizyczność jest spójna Duże cycki, szerokie biodra, dosyć szerokie, jak na kobietę ramiona sprawiają, że sprawia wrażenie dużej kobiety. Krzak nieco przycięty, ale okazały. Chwila pieszczot, fiut stanął mi na rozkaz, bez żadnych ceregieli. Zakłada gumę i kładzie się na plecach. Wchodzę w nią spokojnie. Poruszam się w niej spokojnie. Doznaję czegoś, co jest dosyć dziwne. Jestem podniecony i seks nieuchronnie doprowadzi mnie do szczytu. Jednak każde pchnięcie, działa kojąco, uspokaja. Patrzę na twarz dziwki pode mną. Zwyczajna stara baba. Nie podoba mi się , ale jednocześnie, to właśnie ona idealnie pasuje do układanki. Bez niej ten seks nie były taki kojący. Po kilkunastu minutach dochodzę. Spokojnie, bez fajerwerków. Dopiero teraz odzyskałem równowagę po wczorajszym pijaństwie.

Wychodzę z klatki. Jest po osiemnastej. Minął dzień, minął kac

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sekskac

02 cze

Moje oczy z trudem budzą się do życia. Każdy ruch gałek ocznych przyprawia mnie o wręcz niemożliwy ból głowy. „Kac morderca, nie ma serca” – powiedział mi kiedyś żul prosząc o dwa złote. To prawda, nasi bracie mniejsi – żulowie, znają te prawa, bardziej niż inni. Zaczęło się niewinnie. Grill, kiełbasa, znajomi i piwo, dużo piwa. Z trudem siadam na łóżku. Kiedy siadam, przez głowę przejeżdża mi pociąg. Moja głowa waży co najmniej kilka kilogramów więcej, niż zazwyczaj. Odór piwa i spalonej kiełbasy czuć w całym pokoju.  A może to ode mnie? Nie wiem. Poranna toaleta orzeźwia mnie, jednak ból głowy zostaje. Kiedy wycieram się ręcznikiem, czuję się słaby. Potrzebuję zastrzyku energii. Każdy normalny człowiek, zjada śniadanie, pije kawę albo jakiś specyfik mający na celu zneutralizowanie skutków dnia wczorajszego.  Jest też inny sposób, na przeżycie kaca. Wyczerpany organizm zmusza się do jeszcze jednego, intensywnego wysiłku.

Dawno temu, kiedy byłem na pierwszym roku studiów, starałem się wraz z moją koleżanką z roku pogrupować seks. No bo cóż, seks seksowi nie równy. I tak pogrupowaliśmy seks. Na ten wieczorny i poranny, na spontaniczny i zaplanowany, romantyczny, waniliowy i ostry. Gniewny seks, seks „na zgodę”, seks z litości i w ramach pocieszenia. Ta lista zdawała się nie mieć końca. Aż dotarliśmy do seksu na kacu. TO bardzo ciekawe zjawisko, a żadne pisemka dla frustratów i frustratek o nim nie piszą. Nadwyrężony alkoholem organizm zdobywa się na jeszcze jeden wysiłek. Reakcje chemiczne pustoszą ciało, które podwójnie osłabione ulega prawdziwemu wyciszeniu.

Wycierając resztki wody, zaczynam intensywnie myśleć o orgazmie. Jest już prawie lato, ciepło, piękna pogoda. Fiut sam prosi o porcję świeżego mięsa. Mógłbym zadzwonić do Kaśki. Kaśka to moje ruchadełko, zero emocji, nawet odrobiny sympatii, tylko seks. Sportowy, bez komplikacji , bez cienia uczucia. Jakoś nie dzwonię. Spacer będzie lepszy. Wychodzę na świeże powietrze niosąc ciężką głowę. – Jednak mnie nie puściło. – Mówię sam do siebie.

Godzinę, może dwie, szwendam się po mieście. Stwierdzam, ze miło będzie dojść. Ale chcę czegoś nowego. Numer telefonu do jakiegoś mieszkanka wypełnionego kurwiszonami nie jest problemem. Przyjmuje w centrum. Dotarcie do centrum zajmuje mi kilka minut. Tutaj ludzi jest więcej. Letnie stroje, pot i wysoka temperatura, to wszystko ugadza moje zmysły. W oczy rzuca się duża liczba palących kobiet. Ponownie dzwonię. Docieram na miejsce. Drzwi otwiera ładna blondynka po trzydziestce. Ma na sobie zwiewną haleczkę. Chwilę rozmawiamy, po czym kierujemy się w stronę rozłożonej sofy. Seks jest przyjemny, dynamiczny. Podniesione ciśnienie niezbyt dobrze wpływa na moją głowę, ale to nic. Dosyć szybko dochodzę. Kiedy szczytuję uderzenie bólu odciska się w moje głowie. Po wszystkim, ból głowy ustaje. Jestem jeszcze bardziej osłabiony, niż rano. Ogarnia mnie delikatne oszołomienie. Kiedy wychodzę z klatki kontrast chłodu bijącego od jeszcze nie nagrzanych murów i słonecznego ciepła rozleniwia mnie. Najchętniej zasnąłbym na jakiejś ławce.

CDN

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii