RSS
 

Szczuplutka blondynka (pierwszy anal)

19 sty

Listopad. Dużo się zmieniło. Dziwnym zrządzeniem losu w lipcu spotkałem Emilię. Od słowa, do słowa i znów byliśmy razem. We wrześniu padła decyzja, że zamieszkamy razem. Decyzja, decyzją, ale to wymagało pewnych zabiegów. Po pierwsze musiałem zerwać umowę najmu. Po drugie: Emilia musiała powiadomić rodziców i zacząć się pakować. No i najważniejsze: wspólne szukanie przyszłego gniazdka. Czasem się zastanawiam – po chuj to wszystko? Ale zaraz szybko się ganię – przecież trzeba się wpasować. Tylko, że ja nigdy nie chciałem się wpasować. Zawsze miałem tylko jedno marzenie: mieć wszystko w dupie i iść swoją drogą. A właściwie, to nie chciałem iść swoją drogą – chciałem wytyczyć swój własny szlak. Niestety, stała się jedna z dwóch rzeczy albo los ze mnie zadrwił albo sam dałem dupy i nie podołałem wyzwaniu. Nie ważne. Płynę z prądem i tylko społeczność jest moją furtą, przez którą mogę uciec do innego świata. Przynajmniej do chwili wytrysku.

Znaleźliśmy mieszkanie (Emilia znalazła). Po remoncie, blisko centrum, częściowo umeblowane. Niedaleko ryneczek ze świeżymi warzywami. W porządku. Umówiliśmy się po pracy, żeby je obejrzeć.

Jesteśmy na miejscu. Nie daję nic po sobie poznać, ale znam to osiedle. Kiedyś tu bywałem. Kiedyś….

Listopad. Drugi rok ekonomii. Wczesne lata studenckie, to fajna sprawa. Nie ma rutyny, nie ma zblazowania. Wszystko jest nowe. Człowiek poznaje życie na każdej płaszczyźnie. Ja odbijam się niczym kulka w piłkarzykach. Między wydziałem, pijackimi burdami na stancji, dziwnej bliskości z Martą i uczuciem do Beaty. Jeśli dodamy towarzystwo moich współlokatorów, to otrzymujemy coś, co trudno zdefiniować. Ale to nieistotne.

Blondynkę znalazłem w anonsach. Były to czasy, kiedy jeszcze nie było Forum, nie było Strony. Nie znałem Społeczności. Tak to jest z tym światem. Człowiek zanurza się w nim powoli. Zaczyna się od oficjalnych przybytków. Każdy wie, gdzie są agencje towarzyskie i burdele. Tam dowiadujesz się o mieszkaniówkach, gdzie zazwyczaj jest taniej i co ważne bardziej anonimowo. Na mieszkaniówkach z kolei…..z resztą nieważne. Ważne, że na mieszkaniówce dowiedziałem się o Anonsach. Ziemi obiecanej dla wszelkiej maści okurwieńców.

A wszystko zaczęło się od studenckiej imprezy. Kiedy otworzyłem oczy pierwszym uczuciem była suchość w gardle, w ustach. W ogóle jakaś suchość. Nie wiem skąd taka myśl, ale pomyślałem o porannym rżnięciu. Po prostu miałem ochotę wsadzić, a wyrwana kartka z anonsami stwarzała nieograniczone możliwości. To był czas, kiedy jedna z sieci komórkowych rozpoczynała ekspansje i jej numery zaczynały się od charakterystycznych cyfr. I to zdecydowało. Cyfry plus opis: szczupła blondynka z dużym biustem. Wystukałem numer. Usłyszałem głos, o którym nie dało się nic powiedzieć oprócz tego, że należy raczej do młodej kobiety. Okazało się, że przyjmuje dwa przystanki tramwajowe dalej. Te panny zawsze mówiły, że przyjmują, niby tam nie mieszkały, ale czasem prawda okazywała się inna.

Zadziwiające. Rozpoczynające się za dwie godziny zajęcia nie były w stanie zmusić mnie do wstania, a dwie minuty rozmowy z dziwką dały impuls do mycia zębów. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zaczynam wypracowywać swój własny mechanizm na kaca. Jedni piją wodę z ogórków, inni maślankę, jeszcze inni jedzą banany. Ja w ramach kaca bzykam kurwy. Testowałem z tak zwanymi normalnymi kobietami – to nie to. Czasem jeszcze bardziej głowa boli. Wyszedłem z klatki. Jesień. Wystarczająco ciepło na spacer i wystarczająco chłodno żebym przetrzeźwiał po ciężkiej nocy. Dwudziestominutowy spacer zakończył się na ulicy, której nazwę usłyszałem w telefonie. Kolejny telefon, wiem którego bloku mam szukać. Uwielbiam ten etap. Znacie zapewne ten moment znajomości z dziewczyną, kiedy idziecie do łóżka. Tę fascynującą chwilę. Skupiasz się na jej ciele. Za chwilę poznasz kształty ukryte pod ubraniem i zweryfikujesz swe wyobrażenia. Kiedy dochodzisz do bielizny, wiesz, że to ostatnia prosta, że za chwilę zanurzysz się w  najwspanialszej materii jaka kiedykolwiek istniała. W kobiecym ciele. Jest to chwila tak magiczna, że wielu opisywało ją od początku świata. Wielu później cytowało owe dzieła, a temat i tak nie stracił na aktualności.

Podobnie jest z dziwkami. Dostajesz pierwszy namiar: ulicę. Później numer bloku i mieszkania. Taki rodzaj dziwkarskiej gry wstępnej. Zawsze mam skojarzenia z zabawą w tropicieli, albo z odkrywaniem nowego (na pewno nie dziewiczego  haha) terytorium. Kiedyś usłyszałem argument przeciw pornografii:, „że nie ma co tego oglądać, bo wszyscy są tacy sami”. Wprawdzie nie miałem zbyt wielkiego doświadczenia, ale intuicyjnie wiedziałem, że to lipa. Nikt nie jest taki sam. To tak jakby zniechęcać do podróżowania, bo Ziemia wszędzie jest Ziemią. A co z dżunglami, co z pustyniami co z tajgą, Wielkim Kanionem, naszymi Tatrami etc etc.

I najważniejsze co z samą przyjemnością podróżowania? Wędrówki po krainie kurew nigdy nie są sztampowe i nudne. A już na pewno nie na początku tej drogi. Jeszcze jedna rzecz. Mam taką małą teorię. Wiecie dlaczego faceci lubią dziewice?

Ne jest to spowodowane szukaniem czystości i niewinności, jak próbują nam wcisnąć ci przyzwoici i porządni ludzie. Niewinność umarła dawno temu. Wiecie dlaczego smoki wyginęły? Pozdychały z głodu, bo żywiły się dziewicami. A my? Dlaczego szukamy dziewic, bo mamy w sobie malutki pierwiastek dawnych facetów – wojowników, odkrywców. Postęp cywilizacyjny stępił w nas te zwierzęce instynkty, staliśmy się metro seksualni i nieco zniewieściali. To nie znaczy jednak, że utraciliśmy te pierwotne instynkty. One cały czas są w nas, zainstalowane przez naturę. I właśnie w stosunku do kobiet te instynkty się objawiają. Lubimy dziewice, lubimy napawać się świadomością, że jesteśmy pierwsi. Nie ma to nic wspólnego z uczuciem, z tak zwanym waniliowym seksem. Lubimy być pierwsi, lubimy odkrywać. Przez chwilę każdy jest jak Krzysztof Kolumb albo Vasco da Gama. A podróżować przez burdelowo. He, to jest tysiąc razy bardziej podniecające. Schodzisz to Tartaru, przekraczasz granicę. Rozpoczynasz swoje odkrycia tam, gdzie większość kończy.

Tyle luźnych dygresji.

Znalazłem blok. Zalewa mnie fala napięcia seksualnego. Ucisk w dołku. Już nie ma odwrotu. Kolejny telefon. Numer mieszkania. Przyciskam domofon. Słyszę mechanizm otwierający drzwi. Taka jest zasada. Nikt się nie odzywa. Drzwi się po prostu otwierają. Wchodzę po schodach. Mieszkanie jest na pierwszym piętrze. Pukam. Otwierają się drzwi. Wchodzę do trzypokojowego mieszkania. Drzwi pozamykane. Domyślam się, że każdy pokój ma swoją gospodynię. Moja jest niczego sobie. Ładna. Szczupła, naturalna blondynka. Stoi w sportowych szortach i krótkiej bluzeczce. Tyle zauważyłem w ciemnym przedpokoju. Zaprasza mnie do pokoju.

CDN

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Nati86

    19 stycznia 2015 o 10:04

    świetne opowiadania… czytałam z zapartym tchem… jesteś jak mój brat bliźniak hehe pozdrawiam

     
    • ed.troy85

      21 stycznia 2015 o 22:12

      Dziękuję:)